Sztuczne rośliny przeżywają swój renesans. Spotkasz je w nowoczesnych biurowcach, ciemnych korytarzach hoteli i w domowych zakamarkach, gdzie nawet najodporniejszy sukulent poddałby się po tygodniu. Są wygodne, zawsze zielone i nie wymagają ani kropli wody. Jednak w świecie, w którym bycie „eko” to nie tylko moda, a konieczność, pojawia się zgrzyt – czy wstawianie plastiku do salonu nie gryzie się z troską o planetę? W tym artykule odkładamy na bok korporacyjne frazesy i przyglądamy się twardym danym. Odpowiemy na pytanie, jaki ślad węglowy zostawia po sobie syntetyczny liść i kiedy taka inwestycja ma sens.